Bulgotanie w łazience, ścieki podchodzące w wannie na parterze, zapach kanalizacji na klatce. Zatkany pion różni się od zwykłego zatoru jedną rzeczą: dotyka kilku mieszkań naraz. I od razu pojawia się pytanie ważniejsze niż samo udrażnianie – kto ma to zgłosić, kto naprawić i kto za to zapłacić.
Po czym poznać, że zatkany jest pion, a nie Twój odpływ
Pion to rura, zwykle o średnicy 110 mm, która biegnie przez wszystkie piętra i zbiera ścieki z mieszkań położonych nad sobą. Każdy zlew, wanna i toaleta w tej części budynku odprowadza wodę właśnie do niego. Gdy pion się zatka, ścieki z wyższych pięter nie mają którędy spływać. Szukają więc najniższego ujścia – a tym ujściem są odpływy w mieszkaniach na dole.
Stąd typowy obraz awarii. Na parterze albo pierwszym piętrze woda podchodzi w wannie lub brodziku, choć nikt w mieszkaniu nie odkręcał kranu. Wystarczy, że sąsiad z góry weźmie prysznic albo spuści wodę w toalecie. Im niżej mieszkasz, tym szybciej to widzisz.
Dla porównania: jeśli wolno spływa tylko zlew w kuchni, a pozostałe odpływy pracują normalnie, to niemal na pewno zator siedzi w podejściu – odcinku rury w Twoim mieszkaniu. Pion jest wtedy drożny.
Kto odpowiada za pion, a kto za rury w mieszkaniu
Zasada jest prostsza, niż się wydaje. Pion służy wszystkim mieszkaniom nad sobą, więc traktuje się go jako część wspólną budynku. Jego udrożnienie zleca i opłaca wspólnota, spółdzielnia albo działający w ich imieniu zarządca. Właściciel mieszkania odpowiada za podejścia – czyli odcinki od pionu do swoich odpływów: zlewu, wanny, toalety.
Granica przebiega na trójniku, którym podejście wpina się w pion. Co za nim w stronę mieszkania – Twoje. Sam pion – wspólny. Tak to wygląda w większości wspólnot i spółdzielni; bywa, że regulamin budynku doprecyzowuje szczegóły, więc przy sporze zajrzyj tam najpierw.
W praktyce mieszkaniec zgłasza awarię administracji, a ta wzywa firmę od udrażniania. Przyjeżdżamy zarówno na zlecenie zarządców, jak i samych mieszkańców – bywa, że lokator dzwoni pierwszy, bo ścieki właśnie podchodzą mu w wannie i nie chce czekać na obieg zgłoszenia.
Skąd się biorą zatory w pionie
Pion zatyka się rzadziej niż podejścia, ale gdy już się zatka, kłopot jest większy. Przez lata na ściankach odkłada się tłuszcz spuszczany z kuchni na każdym piętrze, a do niego dokleja się osad i kamień kanalizacyjny. W starszych blokach dochodzi żeliwo – chropowate od środka, obrasta szybciej niż gładkie rury z tworzywa. Prześwit maleje powoli, latami. Aż w końcu wystarczy jedna rzecz, która się zaklinuje.
Najczęściej są to nawilżane chusteczki. Wbrew napisom na opakowaniu nie rozpadają się w wodzie – są ciężkie, opadają i klinują się na osadzie. Do tego ścierki, ręczniki papierowe, resztki z kuchni.
A chemia? Żel wlany do zlewu na trzecim piętrze pionu nie naprawi. Zanim dotrze do korka, rozcieńczy się w ściekach i osiądzie po drodze. Zator w pionie jest wspólny, gruby i siedzi głęboko – tu potrzebny jest sprzęt, nie butelka.
Jak udrażniamy pion – bez wchodzenia do wszystkich mieszkań
Jakiś czas temu zadzwoniła do nas administratorka bloku. W dwóch mieszkaniach na parterze ścieki podchodziły w wannach za każdym razem, gdy lokatorzy z góry korzystali z wody. Klasyczny zatkany pion.
Zanim zaczynamy, ustalamy punkt dostępu – miejsce, przez które wprowadzimy sprzęt do rury. W pionach służy do tego rewizja: otwór rewizyjny z zaślepką, zwykle w piwnicy, czasem na półpiętrze. Dzięki temu nie musimy chodzić po mieszkaniach ani niczego rozbierać.
Przez rewizję wprowadzamy elastyczną spiralę napędzaną maszyną z silnikiem elektrycznym. Do rury 110 mm bierzemy spiralę o większej średnicy i końcówkę dobraną do zatoru – na twardy osad zakładamy frez, który ściąga naloty ze ścianek. Obrotami w prawo spirala idzie w głąb pionu, obrotami w lewo ją wycofujemy. Całość trwa przeważnie od kilku do kilkunastu minut; przy starym, mocno zarośniętym żeliwie dłużej, bo spirala musi przejść odcinek kilka razy.
Po udrożnieniu sprawdzamy odpływy w mieszkaniach, w których wybijało – ścieki schodzą swobodnie, nic się nie cofa.
Jeśli pion zatyka się co kilka miesięcy, oglądamy go od środka kamerą inspekcyjną. Na nagraniu widać, czy żeliwo jest zarośnięte osadem, czy rura jest cała i czy coś w niej siedzi. Zapis przekazujemy zarządcy – przydaje się przy decyzji, czy pion wystarczy czyścić regularnie, czy planować wymianę. Więcej o czyszczeniu starych pionów piszemy też w artykule wuko czy sprężyna elektryczna.
Współpraca ze wspólnotami i zarządcami
Dla administracji liczy się jedno: żeby problem zniknął szybko i był udokumentowany. Wystawiamy fakturę, wycenę podajemy przed rozpoczęciem pracy, a przy budynkach ze starym żeliwem umawiamy się też na czyszczenie w stałych odstępach. Zaplanowany przegląd pionu to mniej nerwów niż awaria, przy której ścieki stoją w czyjejś wannie – i telefon od wzburzonego lokatora w niedzielę wieczorem.
Ścieki cofają się w mieszkaniu, a lokatorzy z niższych pięter zgłaszają wybijanie? Zadzwoń pod 660 360 170. Powiedz, co się dzieje – podamy wycenę przed przyjazdem i udrożnimy pion na miejscu. Działamy na terenie całej Warszawy i okolic, również na zlecenie wspólnot, spółdzielni i zarządców.