Zatory

Zatkany pion w bloku – kto odpowiada i jak udrożnić

6 min czytania Wuko Warszawa

Bulgotanie w łazience, ścieki podchodzące w wannie na parterze, zapach kanalizacji na klatce. Zatkany pion różni się od zwykłego zatoru jedną rzeczą: dotyka kilku mieszkań naraz. I od razu pojawia się pytanie ważniejsze niż samo udrażnianie – kto ma to zgłosić, kto naprawić i kto za to zapłacić.

Po czym poznać, że zatkany jest pion, a nie Twój odpływ

Pion to rura, zwykle o średnicy 110 mm, która biegnie przez wszystkie piętra i zbiera ścieki z mieszkań położonych nad sobą. Każdy zlew, wanna i toaleta w tej części budynku odprowadza wodę właśnie do niego. Gdy pion się zatka, ścieki z wyższych pięter nie mają którędy spływać. Szukają więc najniższego ujścia – a tym ujściem są odpływy w mieszkaniach na dole.

Stąd typowy obraz awarii. Na parterze albo pierwszym piętrze woda podchodzi w wannie lub brodziku, choć nikt w mieszkaniu nie odkręcał kranu. Wystarczy, że sąsiad z góry weźmie prysznic albo spuści wodę w toalecie. Im niżej mieszkasz, tym szybciej to widzisz.

Dla porównania: jeśli wolno spływa tylko zlew w kuchni, a pozostałe odpływy pracują normalnie, to niemal na pewno zator siedzi w podejściu – odcinku rury w Twoim mieszkaniu. Pion jest wtedy drożny.

Kto odpowiada za pion, a kto za rury w mieszkaniu

Zasada jest prostsza, niż się wydaje. Pion służy wszystkim mieszkaniom nad sobą, więc traktuje się go jako część wspólną budynku. Jego udrożnienie zleca i opłaca wspólnota, spółdzielnia albo działający w ich imieniu zarządca. Właściciel mieszkania odpowiada za podejścia – czyli odcinki od pionu do swoich odpływów: zlewu, wanny, toalety.

Granica przebiega na trójniku, którym podejście wpina się w pion. Co za nim w stronę mieszkania – Twoje. Sam pion – wspólny. Tak to wygląda w większości wspólnot i spółdzielni; bywa, że regulamin budynku doprecyzowuje szczegóły, więc przy sporze zajrzyj tam najpierw.

W praktyce mieszkaniec zgłasza awarię administracji, a ta wzywa firmę od udrażniania. Przyjeżdżamy zarówno na zlecenie zarządców, jak i samych mieszkańców – bywa, że lokator dzwoni pierwszy, bo ścieki właśnie podchodzą mu w wannie i nie chce czekać na obieg zgłoszenia.

Skąd się biorą zatory w pionie

Pion zatyka się rzadziej niż podejścia, ale gdy już się zatka, kłopot jest większy. Przez lata na ściankach odkłada się tłuszcz spuszczany z kuchni na każdym piętrze, a do niego dokleja się osad i kamień kanalizacyjny. W starszych blokach dochodzi żeliwo – chropowate od środka, obrasta szybciej niż gładkie rury z tworzywa. Prześwit maleje powoli, latami. Aż w końcu wystarczy jedna rzecz, która się zaklinuje.

Najczęściej są to nawilżane chusteczki. Wbrew napisom na opakowaniu nie rozpadają się w wodzie – są ciężkie, opadają i klinują się na osadzie. Do tego ścierki, ręczniki papierowe, resztki z kuchni.

A chemia? Żel wlany do zlewu na trzecim piętrze pionu nie naprawi. Zanim dotrze do korka, rozcieńczy się w ściekach i osiądzie po drodze. Zator w pionie jest wspólny, gruby i siedzi głęboko – tu potrzebny jest sprzęt, nie butelka.

Jak udrażniamy pion – bez wchodzenia do wszystkich mieszkań

Jakiś czas temu zadzwoniła do nas administratorka bloku. W dwóch mieszkaniach na parterze ścieki podchodziły w wannach za każdym razem, gdy lokatorzy z góry korzystali z wody. Klasyczny zatkany pion.

Zanim zaczynamy, ustalamy punkt dostępu – miejsce, przez które wprowadzimy sprzęt do rury. W pionach służy do tego rewizja: otwór rewizyjny z zaślepką, zwykle w piwnicy, czasem na półpiętrze. Dzięki temu nie musimy chodzić po mieszkaniach ani niczego rozbierać.

Przez rewizję wprowadzamy elastyczną spiralę napędzaną maszyną z silnikiem elektrycznym. Do rury 110 mm bierzemy spiralę o większej średnicy i końcówkę dobraną do zatoru – na twardy osad zakładamy frez, który ściąga naloty ze ścianek. Obrotami w prawo spirala idzie w głąb pionu, obrotami w lewo ją wycofujemy. Całość trwa przeważnie od kilku do kilkunastu minut; przy starym, mocno zarośniętym żeliwie dłużej, bo spirala musi przejść odcinek kilka razy.

Po udrożnieniu sprawdzamy odpływy w mieszkaniach, w których wybijało – ścieki schodzą swobodnie, nic się nie cofa.

Jeśli pion zatyka się co kilka miesięcy, oglądamy go od środka kamerą inspekcyjną. Na nagraniu widać, czy żeliwo jest zarośnięte osadem, czy rura jest cała i czy coś w niej siedzi. Zapis przekazujemy zarządcy – przydaje się przy decyzji, czy pion wystarczy czyścić regularnie, czy planować wymianę. Więcej o czyszczeniu starych pionów piszemy też w artykule wuko czy sprężyna elektryczna.

Współpraca ze wspólnotami i zarządcami

Dla administracji liczy się jedno: żeby problem zniknął szybko i był udokumentowany. Wystawiamy fakturę, wycenę podajemy przed rozpoczęciem pracy, a przy budynkach ze starym żeliwem umawiamy się też na czyszczenie w stałych odstępach. Zaplanowany przegląd pionu to mniej nerwów niż awaria, przy której ścieki stoją w czyjejś wannie – i telefon od wzburzonego lokatora w niedzielę wieczorem.

Ścieki cofają się w mieszkaniu, a lokatorzy z niższych pięter zgłaszają wybijanie? Zadzwoń pod 660 360 170. Powiedz, co się dzieje – podamy wycenę przed przyjazdem i udrożnimy pion na miejscu. Działamy na terenie całej Warszawy i okolic, również na zlecenie wspólnot, spółdzielni i zarządców.

Najczęstsze pytania

Kto płaci za udrożnienie zatkanego pionu w bloku?

Pion służy wszystkim mieszkaniom położonym nad sobą, więc jest częścią wspólną budynku – jego udrożnienie zleca i opłaca wspólnota, spółdzielnia albo zarządca. Właściciel mieszkania odpowiada za podejścia, czyli odcinki od pionu do swoich odpływów. Szczegóły bywają doprecyzowane w regulaminie budynku.

Jak poznać, że zatkany jest pion, a nie odpływ w moim mieszkaniu?

Po tym, że woda cofa się w kilku odpływach naraz albo podchodzi w wannie czy brodziku, choć nikt w mieszkaniu nie odkręcał kranu – wystarczy, że sąsiedzi z góry korzystają z wody. Jeśli wolno spływa tylko jeden zlew, a reszta działa normalnie, zator siedzi w podejściu w mieszkaniu, nie w pionie.

Czy do udrożnienia pionu trzeba wchodzić do wszystkich mieszkań?

Nie. Sprzęt wprowadzamy przez rewizję na pionie – otwór rewizyjny z zaślepką, zwykle w piwnicy, czasem na półpiętrze. Zdarza się, że potrzebny jest dostęp do jednego mieszkania, ale chodzenia po całej klatce nie ma.

Ile trwa udrażnianie pionu kanalizacyjnego?

Przeważnie od kilku do kilkunastu minut. Dłużej robi się przy starym żeliwie mocno zarośniętym osadem – wtedy spirala musi przejść odcinek kilka razy, żeby ściągnąć naloty ze ścianek.

Czy wystawiacie fakturę dla wspólnoty albo zarządcy?

Tak. Pracujemy na zlecenie wspólnot, spółdzielni i zarządców – z fakturą i wyceną podaną przed rozpoczęciem pracy. Wystarczy telefon pod 660 360 170 i opis, co się dzieje w budynku.

Masz problem z kanalizacją?

Opisz krótko sytuację, a podpowiemy metodę i podamy wycenę przed przyjazdem. Działamy na terenie całej Warszawy i okolic.